Z rozważań ucznia…
Dnia 03.06.2016 o godzinie 21:00 zebraliśmy się na stacji PKP z całymi rodzinami, by wyjechać na Zieloną Szkołę. Byliśmy podenerwowani, ale także podekscytowani przyszłym tygodniem.
Wyjazd był planowany na godzinę 21:29, lecz pociąg był chwilę spóźniony. Uczniowie czule pożegnali się z rodzicami i wyruszyli w nową przygodę. Byliśmy umieszczeni w przedziałach po 8 osób. Trafiłem do dość zgranej ekipy i dość dobrze wyposażonej w jedzenie (głównie słodycze). Przez parę pierwszych godzin słuchaliśmy muzyki z głośnika, później staraliśmy się zasnąć z bardzo marnymi skutkami, pozycje były przeróżne. Koło 11:30, po dwóch przesiadkach, dotarliśmy do Jarosławca, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na spacer nad morze.
Zaczęliśmy swoją przygodę poprzez dobór przeróżnych, bardziej lub mniej zgranych grup. Przeważnie były to grupy klasowe, ale zdarzały się też grupy, które się kompletnie nie znały, ale w końcu, tak czy inaczej, na koniec nikt nie żałował, że był w swojej grupie. Pierwszy dzień minął bardzo powoli. Drugiego dnia zjedliśmy smaczne śniadanie i wyruszyliśmy na plażę…
Obijaliśmy się, odpoczywaliśmy i podziwialiśmy widoki. Po obiedzie było pierwsze zadanie grupowe, musieliśmy nadać nazwy swoim grupom. Padały przeróżne hasła jak: “Ciapaci”, “NPS” czy “Mali Giganci i Szef”. Pierwsze dni mijały dość powoli, drugiego dnia mi osobiście wydawało się, że minęły już przynajmniej cztery dni. Trzeciego dnia pływaliśmy 400 – letnim statkiem … Przynajmniej tak nam powiedzieli (ja w to nie wierzę); widoki były piękne, niektórzy znosili to nie najlepiej… a innym, np. mi się bardzo podobało, byli też tacy, którym się podobało, pomimo niestrawności. Czwartego dnia żeglowaliśmy po jeziorze, według mnie nie było to aż tak imponujące przeżycie jak statkiem po morzu, ale nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało, chociaż kamizelka mnie strasznie pogrubiała …. nie tylko mnie (tajemnica).
Podsumowując, strasznie mi się podobało, były cudowne widoki, jak zachód słonica, fale na otwartym morzu czy dziewczyny spacerujące po plaży . Ostatniego dnia wszyscy byli strasznie zawiedzieni, że muszą już wracać. Koniec z nocnymi wybrykami, z brakiem nauki, z podziwianiem widoków ^-^ . Rodzice już na nas czekali, stęsknieni i zmartwieni powitali nas z otwartymi ramionami. Żałuję, że trwało to tak krótko i że, niestety to już mój ostatni raz .

B. Gohla,
uczeń klasy III PDG w Solarni